LinkedIn zmienia reguły gry
LinkedIn długo uchodził za platformę „stabilną” – bez gwałtownych zwrotów w stylu innych social mediów. Dziś nadal wygląda podobnie, ale sposób, w jaki treści zaczynają pracować, zmienia się fundamentalnie. Coraz częściej nie chodzi już wyłącznie o to, czy ktoś zobaczy post w feedzie i kliknie, tylko czy dana treść zostanie zrozumiana, zapamiętana i przywołana w środowiskach AI.
To oznacza zmianę perspektywy: treść nie kończy swojej roli po kilku dniach od publikacji. Może funkcjonować jako fragment wiedzy, do którego systemy AI wracają, streszczają go i wykorzystują w odpowiedziach. LinkedIn sam komunikuje odejście od myślenia „search – click – website” w stronę modelu, w którym liczy się także bycie zauważonym i wspomnianym, nawet bez kliknięcia.
Co więcej, ta zmiana nie jest teorią. W branżach B2B LinkedIn wskazuje, że AI Overviews potrafią obniżać ruch z zapytań niebrandowych, mimo stabilnych pozycji, co wymusza inne podejście do obecności i dystrybucji treści.
Co dziś znaczy „widoczność w AI” (i dlaczego same zasięgi to za mało)
Widoczność w AI coraz częściej oznacza bycie obecnym w odpowiedziach generowanych przez modele – w formie cytatu, streszczenia, wzmianki o firmie lub rekomendacji eksperta. To jest inny typ „zasięgu” niż klasyczne wyświetlenia i kliknięcia. Użytkownik może nigdy nie trafić na profil autora, a mimo to poznać jego wnioski, podejście lub markę, bo system AI wykorzystał treść jako źródło.
Właśnie dlatego same zasięgi i CTR przestają wystarczać do oceny skuteczności. LinkedIn opisuje, że dla treści z górnego etapu lejka (awareness) dokłada nowe wskaźniki obok ruchu: udział cytowań, wskaźnik widoczności czy wzmianki w LLM-ach. Firma pracuje też nad rozpoznawaniem wizyt „LLM-driven” i obserwacją botów LLM w logach systemu CMS.
W skrócie: jeśli część konsumpcji treści odbywa się „w odpowiedzi AI”, to ruch na stronie lub wejścia na profil mogą niedoszacowywać realnego wpływu autora lub brandu.
Co LinkedIn przetestował i co realnie zadziałało (3 filary)
3.1 Struktura treści i markup: „AI readability” zamiast tylko UX
Z testów wynika prosta rzecz: sposób organizacji treści wpływa na to, czy LLM potrafi ją wydobyć i wykorzystać. Nagłówki, hierarchia informacji i logiczny układ sekcji mają znaczenie, bo model pracuje na fragmentach, nie na „wrażeniu ogólnym”. LinkedIn nazywa to wprost AI readability – im bardziej struktura jest klarowna, tym łatwiej systemom zrozumieć, co jest definicją, co instrukcją, a co wnioskiem.
W praktyce dla treści na LinkedIn oznacza to: tytuł musi precyzyjnie nazywać temat, akapity powinny prowadzić czytelnika po logicznych krokach, a śródtytuły powinny porządkować argumenty. To nie jest kosmetyka – to warunek, by treść była „wyciągalna” jako cytat.
3.2 Ekspercka autorskość i daty: wiarygodność jako sygnał dla modeli
Drugi filar to sygnały zaufania. LinkedIn wskazuje, że lepiej działa treść podpisana imieniem i nazwiskiem, z jasno pokazanymi kompetencjami, osadzona w realnym autorstwie, oraz opatrzona datą publikacji. To wzmacnia wiarygodność i aktualność, a te czynniki są istotne przy wyborze fragmentów do przywołania w odpowiedzi AI.
Dla marek to jasny kierunek: warto eksponować autora (eksperta), pokazywać kontekst (rola, doświadczenie) i dbać o aktualizacje treści, gdy temat się zmienia.

3.3 Zmiana pomiaru: od ruchu do obecności w odpowiedziach
LinkedIn nie zatrzymuje się na „mamy mniej kliknięć”. Dokłada metryki typu citation share, visibility rate i LLM mentions oraz buduje możliwość identyfikacji wizyt pochodzących z LLM, a także obserwuje zachowanie botów w logach.
To ważne dla praktyki marketingowej: jeśli firma nadal raportuje wyłącznie ruch, może nie widzieć realnego wzrostu obecności w obiegu informacji. A to właśnie ta obecność coraz częściej wpływa na shortlisty, zapytania i decyzje. Nawet wtedy, gdy użytkownik nie klika.
Jak projektować treści na LinkedIn, żeby działały na dwóch poziomach
Treść na LinkedIn musi dziś spełniać dwa zadania jednocześnie. Pierwsze jest oczywiste: ma być czytelna dla człowieka, który skanuje feed, szuka konkretu i podejmuje decyzję, czy warto poświęcić czas. Drugie jest mniej intuicyjne: ma być czytelna dla systemów AI, które wyciągają z niej fragmenty i wykorzystują je jako materiał do odpowiedzi.
Dlatego w praktyce projektowanie treści zaczynamy od prostego pytania: jaki fragment tej publikacji miałby sens jako cytat lub streszczenie wyrwane z kontekstu? Jeśli odpowiedź brzmi “żaden”, to sygnał, że tekst jest zbyt ogólny, za mało definicyjny albo rozmyty.
Jak to robimy w praktyce:
- Zaczynamy od jednej tezy i dopiero potem dokładamy argumenty. Zamiast wstępu “zależy”, lepiej postawić zdanie, które da się powtórzyć: “W tej branży lepiej działa X niż Y, bo…”.
- Uporządkowujemy treść tak, żeby dało się ją czytać warstwowo: tytuł i pierwsze 2-3 zdania powinny nieść sens nawet bez reszty.
- Wprowadzamy jawne etykiety, które porządkują fragmenty: “Definicja”, “Kiedy to działa”, “Kiedy nie działa”, “Przykład”, “Wniosek”. To pomaga ludziom szybciej skanować, a systemom łatwiej przypisać rolę danego fragmentu.
- Dajemy jednoznaczne definicje i doprecyzowania. Jeśli używamy skrótów lub pojęć branżowych, warto dopisać jedno zdanie wyjaśnienia. To jest różnica między tekstem opiniotwórczym a tekstem, który AI uzna za przydatny.
- Dopasowujemy styl do “insight-driven” zamiast “inspirational”. LinkedIn wprost wskazuje, że lepiej działa styl konwersacyjny, ale oparty na obserwacji i wnioskach, nie na ogólnikach.
Mini-szablon, który zwykle się sprawdza (post lub sekcja artykułu):
- Teza w jednym zdaniu
- Kontekst: dla kogo i kiedy to jest prawdziwe
- 2-4 argumenty uporządkowane śródtytułami lub numerami
- Przykład z rynku lub z projektu
- Wniosek: co zrobić z tą informacją (konkretna rekomendacja)
Myślisz o zleceniu obsługi działań social media. Umów się na 15 min spotkanie online bądź rozmowę telefoniczną
Formaty, które najłatwiej budują widoczność i wiarygodność
Nie każdy format treści równie dobrze “przenosi się” do odpowiedzi AI. Jeśli systemy wyciągają fragmenty, to najbardziej wartościowe stają się materiały, które mają klarowne bloki informacji: definicje, instrukcje, listy kryteriów, porównania, wnioski z doświadczenia.
Formaty, które zwykle działają najlepiej:
Case study (problem – działania – efekt – wnioski)
To format, który buduje jednocześnie zaufanie u ludzi i sygnały wiarygodności dla AI. Dobrze opisane case study jest “wyciągalne”: można z niego zacytować rezultat, metodę, warunek sukcesu. Kluczowe jest dopisanie kontekstu: branża, skala, ograniczenia, czas.
Explainer z definicjami
Artykuł lub długi post, który wyjaśnia pojęcie i rozbija temat na logiczne części. Tu liczy się precyzja i porządek: “co to jest”, “po co”, “kiedy działa”, “kiedy nie”, “jak wdrożyć”.
Porównanie (X vs Y)
Porównania są bardzo “używalne” w odpowiedziach AI, bo odpowiadają na typowe pytania decyzyjne. Ważne, żeby nie kończyć na “to zależy”. Lepiej dać kryteria wyboru: “jeśli masz A – wybierz X, jeśli masz B – wybierz Y”.
Checklisty i ramy decyzyjne
Z perspektywy LinkedIna to działa również dla człowieka (łatwo zapisać, wysłać, wrócić), a dla AI jest to treść o wysokiej gęstości informacyjnej.
W praktyce na blogu i w publikacjach LinkedIn warto mieszać te formaty. Przykładowo: artykuł może być explainerem, ale z osadzonym mini case study i checklistą na końcu. To zwiększa szanse, że treść będzie przywoływana w różnych kontekstach (edukacyjnym, porównawczym i decyzyjnym).
Potrzebujesz pomocy w działaniach marketingowych?
Spójność i sygnały autorytetu: to nie jest robota jednej osoby
Widoczność w AI nie bierze się wyłącznie z jednego dobrego posta. To raczej efekt sumy sygnałów, które mówią: “ten autor/ta firma konsekwentnie zajmuje się danym tematem, jest rozpoznawalna i wiarygodna”.
Dlatego w praktyce trzeba myśleć o treściach jak o systemie, a nie jak o serii pojedynczych publikacji.
Co buduje autorytet w sposób, który jest czytelny dla ludzi i systemów:
Spójność tematyczna w czasie
Jeśli dziś publikujesz o strategii, jutro o rekrutacji, pojutrze o narzędziach, a potem o trendach wideo, to możesz mieć zasięgi, ale trudniej zbudować jednoznaczne skojarzenie eksperckie. Lepiej wybrać 2-3 filary tematyczne i konsekwentnie je rozwijać.
Widoczne autorstwo i kontekst kompetencji
W testach LinkedIna mocno wybrzmiewa rola eksperckiego autorstwa i jasnych sygnałów wiarygodności. W praktyce oznacza to: podpisany autor, krótkie bio, konkretny obszar specjalizacji, a nie ogólne “marketingowiec”.
Aktualność i daty
Timestamps nie są tylko formalnością. W wielu branżach aktualność jest elementem wiarygodności. Jeśli temat się zmienia, dobrze jest aktualizować publikacje lub dopisywać kontekst “stan na dziś”.
Wzmocnienie sygnałów “na wielu powierzchniach”
To ważne: treści na profilu osoby, treści na profilu firmy, artykuły, prezentacje, wystąpienia, cytowania – im bardziej spójny obraz, tym łatwiej go “odczytać”. LinkedIn podkreśla, że spójność sygnałów i jakość treści zaczynają pracować poza samą platformą.

I na koniec rzecz organizacyjna: to naprawdę nie musi być robota jednej osoby. Najlepsze efekty w B2B daje model, w którym marketing pomaga ekspertom ubrać wiedzę w czytelną strukturę, a eksperci dostarczają merytorykę i doświadczenie z projektów. Wtedy powstają treści jednocześnie konkretne, wiarygodne i “cytowalne”.

Jak mierzyć efekty, gdy kliknięć może być mniej
Jeśli część użytkowników konsumuje wiedzę „w odpowiedzi AI”, to klasyczne metryki typu wejścia na stronę lub liczba kliknięć z LinkedIna mogą przestać oddawać realny wpływ treści. Nie dlatego, że treści nie działają, tylko dlatego, że zmieniła się ścieżka: użytkownik może zapamiętać markę, dodać ją do shortlisty lub wrócić później innym kanałem, bez bezpośredniego kliknięcia tu i teraz.
Dlatego w raportowaniu warto rozdzielić dwa cele: widoczność (czy jesteśmy przywoływani) i skuteczność biznesową (czy to przekłada się na zapytania, rozmowy, sprzedaż). LinkedIn opisuje, że sam dokłada do traffic nowe KPI dla treści z etapu awareness i traktuje widoczność w systemach AI jako mierzalny obszar pracy.
Jak to przełożyć na praktykę:
1. KPI widoczności w AI (górny lejek)
- Liczba wzmianek o marce i ekspertach w odpowiedziach AI (LLM mentions)
- Udział cytowań (citation share) i wskaźnik widoczności (visibility rate), jeśli korzystamy z narzędzi do monitoringu AI visibility
- Liczba zapytań, w których pojawia się nazwa firmy lub nazwisko eksperta, nawet jeśli bez linku
2. KPI jakości treści (na LinkedIn i na blogu)
- Zapisy, udostępnienia i czas spędzony na stronie (jeśli dotyczy)
- Powtarzalność sygnałów: czy publikacje budują spójną narrację ekspercką (to da się ocenić audytem treści, nie tylko liczbami)
- Liczba powrotów do tematu: czy dany temat ma kontynuacje, aktualizacje, follow-upy
3. KPI biznesowe (dolny lejek)
- Liczba zapytań, rozmów sprzedażowych, formularzy, wiadomości prywatnych z kontekstem „widziałem Was / czytałem / ktoś polecił”
- Wzrost zapytań brandowych w czasie (w praktyce często rośnie, gdy rośnie „bycie przywoływanym”)
- Atrybucja jakościowa: krótkie pytanie w formularzu lub w rozmowie „skąd o nas wiesz?” z opcją „AI (np. ChatGPT)” lub „LinkedIn”
Ważne: nie chodzi o porzucenie ruchu jako metryki, tylko o dodanie warstwy, która odpowiada na nowe zjawisko. Jeśli treści są konsumowane w odpowiedziach AI, to traffic może niedoszacowywać realny zasięg wpływu. LinkedIn przyznaje też wprost, że trudno bezpośrednio policzyć przełożenie widoczności w LLM na wynik finansowy. To nie jest powód, żeby tego nie mierzyć – to powód, żeby mierzyć mądrzej i wielowymiarowo.

Mini-checklista: GEO dla LinkedIn w praktyce
Poniżej checklista, którą możesz potraktować jako standard redakcyjny przy tworzeniu postów, artykułów i case studies. Jest prosta, ale celowo oparta o to, co LinkedIn wskazuje jako działające: struktura, wiarygodność, świeżość i czytelność.
1. Struktura i „wyciągalność” fragmentów
- Czy tytuł jasno mówi, o czym jest treść (bez metafor i skrótów)?
- Czy pierwsze 2-3 zdania zawierają tezę i kontekst (dla kogo, w jakiej sytuacji)?
- Czy tekst ma logiczny podział (sekcje, śródtytuły, numeracja, porównania)?
- Czy każdy kluczowy fragment da się zacytować bez utraty sensu?
2. Wiarygodność i autorstwo
- Czy autor jest jasno wskazany (osoba, rola, doświadczenie, obszar specjalizacji)?
- Czy treść zawiera konkret: przykład, case, dane, obserwację z projektu?
- Czy unikasz ogólników typu „warto”, „trzeba”, „zależy”, bez doprecyzowania?
3. Aktualność i datowanie
- Czy treść ma datę publikacji i jest osadzona w czasie („stan na…”) gdy temat tego wymaga?
- Czy przy tematach dynamicznych planujesz aktualizację lub follow-up?
4. Styl, który pomaga ludziom i AI
- Czy to jest styl konwersacyjny, ale merytoryczny i insight-driven?
- Czy zadajesz pytanie decyzyjne lub rozwiązujesz konkretny problem odbiorcy?
- Czy na końcu jest wniosek: co konkretnie zrobić z tą wiedzą?
5. Spójność w serii, nie w pojedynczym poście
- Czy publikacja pasuje do filarów tematycznych marki/eksperta?
- Czy ten temat ma kontynuacje (seria, następny krok, case, odpowiedzi na pytania)?
Ta checklista działa zarówno dla treści na LinkedIn, jak i dla treści „owned” (blog, strona). Różnica jest w formie, nie w zasadach: klarowna struktura, sygnały wiarygodności i aktualność to elementy, które pomagają treściom być rozumianymi i przywoływanymi.
Chcesz otrzymywać informacje o aktualnościach ze świata digital marketingu? Zapisz się poniżej
Podsumowanie
Tworzenie treści na LinkedIn coraz częściej przypomina projektowanie wiedzy, a nie tylko publikowanie postów. Treści muszą działać jednocześnie w dwóch obiegach: w feedzie, gdzie liczy się czytelność i szybkość zrozumienia, oraz w obiegu AI, gdzie liczy się struktura, jednoznaczność i wiarygodność.
To przesuwa akcent z „jak zdobyć klik” na „jak zostać przywołanym”. W praktyce wygrywają marki i eksperci, którzy konsekwentnie budują tematyczne filary, podpisują treści eksperckim autorstwem, dbają o aktualność i tworzą materiały łatwe do zacytowania: definicje, case studies, porównania i ramy decyzyjne.
Najważniejsze jest to, że nie potrzeba tu magicznych trików. Potrzeba dyscypliny i konsekwencji: jasnej struktury, konkretu i spójności. Jeśli te elementy są dopięte, treści zaczynają pracować dłużej niż jeden cykl zasięgowy, a obecność marki staje się bardziej trwała – również wtedy, gdy użytkownik nie klika od razu.
Źródła:
https://www.searchenginejournal.com/linkedin-shares-what-works-for-ai-search-visibility/566385/
https://www.linkedin.com/business/marketing/blog/content-marketing/how-linkedin-marketing-is-adapting-to-ai-led-discovery
https://searchengineland.com/linkedin-ai-powered-search-cut-traffic-468187
https://www.searchenginejournal.com/perplexity-ai-interview-explains-how-ai-search-works/565395/
FAQ: GEO na LinkedIn
GEO (Generative Engine Optimization) to sposób projektowania treści tak, aby systemy AI mogły je łatwo zrozumieć, wyciągnąć z nich fragmenty i przywołać je w odpowiedziach. W praktyce chodzi o klarowną strukturę, jednoznaczne definicje, sygnały wiarygodności autora i aktualność. To nie jest „trik pod algorytm” – to uporządkowana publikacja wiedzy.
SEO skupia się na widoczności w wyszukiwarkach i kliknięciach na stronę. GEO skupia się na widoczności w odpowiedziach generowanych przez AI – czyli na cytowaniach, wzmiankach i streszczeniach, które mogą pojawić się bez kliknięcia. Treść powinna być użyteczna jako fragment wiedzy, a nie tylko jako strona do odwiedzenia.
Nie. AI SEO zwykle oznacza używanie narzędzi AI do tworzenia lub optymalizacji treści pod klasyczne SEO. W GEO chodzi o to, żeby treść była „zjadliwa” dla modeli AI i mogła zostać wykorzystana w odpowiedziach, rekomendacjach i porównaniach.
LinkedIn ma silne sygnały wiarygodności: realne profile, kontekst zawodowy, historię publikacji i powiązania branżowe. To sprawia, że treści eksperckie z tej platformy mogą być traktowane jako wartościowe źródło. Dodatkowo LinkedIn sam testował, co poprawia widoczność w wynikach generowanych przez AI.
Największy wpływ mają: klarowna struktura (nagłówki, hierarchia informacji), sygnały eksperckiego autorstwa (kto pisze i dlaczego jest wiarygodny) oraz daty publikacji. Jeśli treść jest logicznie ułożona, łatwo ją zacytować i osadzić w czasie, rośnie szansa, że zostanie przywołana.
Najlepiej działa układ: teza w 1 zdaniu, kontekst (dla kogo i kiedy), 2-5 punktów merytorycznych uporządkowanych śródtytułami, przykład lub mini case, wniosek i rekomendacja. Każdy fragment powinien dać się przeczytać osobno bez utraty sensu. Unikaj dygresji i metafor, które bez kontekstu tracą znaczenie.
Tak, ale ważniejsza od długości jest „gęstość informacji”. Krótki post może działać, jeśli zawiera definicję, kryteria i wniosek. Dłuższe formy (artykuł, case study) mają przewagę, bo łatwiej wydzielić z nich sensowne fragmenty do cytowania.
Najczęściej są to: definicje i explainery, case studies (problem – działanie – rezultat – wnioski), porównania (X vs Y) oraz checklisty i ramy decyzyjne. Te formaty mają klarowne bloki informacji, które można zacytować bez przepisywania całego tekstu.
Nie musisz pisać formalnie, ale musisz pisać precyzyjnie. Dobrze działa styl konwersacyjny, o ile zawiera konkret: definicje, dane, warunki, przykłady i jasne wnioski. Unikaj ogólników typu „warto” lub „to zależy” bez doprecyzowania.
Tak. Datowanie pomaga ocenić aktualność, szczególnie w tematach, które się zmieniają. Jeśli treść jest starsza, warto dodać aktualizację lub follow-up z „stan na dziś”, żeby utrzymać wiarygodność.
Najczęściej: brak struktury (ściana tekstu), brak autora lub brak kontekstu kompetencji, brak daty i aktualizacji, ogólniki bez konkretu, chaos tematyczny oraz clickbait bez merytorycznej odpowiedzi. AI lepiej „niesie” treści, które są jednoznaczne i przydatne jako fragment wiedzy.